-Emma wstawaj! Do szkoły się spóźnisz! – usłyszałam krzyki
mamy. Otworzyłam ociężale powieki. Czyli to wszystko… Littleton… Los Angeles…
Ross… To był tylko sen?! Nie… nie mogę w to uwierzyć. Jak? Pamiętam Rossa i
Śniło mi się, że miałam dwóch braci… Był chyba jeszcze jeden blondyn i
blondynka… Jak oni mieli? A! Riker i Rydel. Chyba… Czyli to był tylko sen…
Zeszłam powoli na dół i zobaczyłam pełno kartonów. Sen się zaczyna spełniać???
Oby nie…
-Córciu… - Już wiem co chcą mi powiedzieć w oczach stanęły
mi łzy już nic nie widziałam, wszystko było rozmazane.
-Nie przeprowadzamy się… - nie dosłyszałam tego ‘nie’.
-Wiesz co?! Zauważyłam! Tylko czemu bez pytania się mnie o
zdanie!? Zawsze tak robicie! Podejmujecie decyzje bez spytania się mnie czy
chcę! Ale pewnie się spytaliście Dawida co nie?! No bo jak inaczej! Najlepiej
mnie zawsze pozostawiać w niewiedzy! Alex też się spytaliście, no nie?! A
wiecie dlaczego?! Bo oni są młodsi i są waszymi skarbami! To, że jestem dla was
nic nie liczącym się chodzącym przypadkiem nie znaczy, że nie mam uczuć!
-Emma posłuchaj mnie do jasnej cholery! – wydarła się moja
mama, wszyscy już chyba dostali szału.
-Nie!
-Tak! Oddajesz telefon i marsz do swojego pokoju pakować
się!
-A wy nie musicie?!
-My nie jedziemy! Ty z Martą jedziesz do L.A do jej ciotki.
-Co? Mamo przepraszam… Nie wiedziałam, myślałam, że chcecie
się przeprowadzić. – podeszłam i przytuliłam rodzicielkę.
-Leć się pakować, bo za 1 godzinę przyjeżdża mama z Martą po
ciebie. Tylko skarbie…- Mama mnie zatrzymała w ostatniej chwili.
-Tak?
-Bez większych szaleństw! Nie chcę jeszcze być babcią.
-Mamoooo…
-A jak już, to się zabezpieczać.
-Mamo!
-No co? Masz 17 lat, chłopcy w twoim wieku mają pewne
potrzeby…
-Słuchaj się matki, bardzo dobrze mówi. – powiedział tata ze
śmiechem.
-Tato!
-Masz to prezent ode mnie. – podszedł do mnie i wręczył mi
jakieś pudełko jakby od bransoletki zapakowane w papier którym pakuje się prezenty.
Później otworzę.
-To ja lecę się mamuś spakować.
-Jasne córuś. – Pobiegłam szybko na górę, bo miałam w kończy
tylko godzinę. Szybko się ubrałam w jeans’owe krótkie spodenki, białą bluzkę z
dłuższymi końcami i czarne conversy. Wyjęłam walizkę i zaczęłam już byle ja wrzucać
te ciuchy, żeby tylko zdążyć. Nim się obejrzałam była 8:10 i usłyszałam wołanie
mamy. Zbiegłam z walizkami na dół (miałam je 2). Wsadziłam do bagażnika i
pożegnałam się z rodzicami i rodzeństwem, choć za rodzeństwem nie będę w ogóle
tęsknić.
-Marta wyobrażasz to sobie?! Jedziemy do L.A!!!
-AAA!!! – zaczęłyśmy się drzeć jak opętane.
-Te się cieszę dziewczynki, że pozbędę się ciebie Marta na 2
miesiące, ale aż tak nie piszczę…
-Czekaj… Wróć ciociu! (do Marty mamy mówię ciocia) Że na ile
my jedziemy?!
-No na 2 miesiące.
-Co?! Ja spakowałam ciuchy tylko na 2 tygodnie! – i Marta
się zaczęła ze mnie śmiać. Jędza… Ale i tak ją kocham.
-Wiesz co?! Śmiać się z przyjaciółki?!
-Tak! – I Małpa wytknęła m i język.
-Ej patrz już jesteśmy na lotnisku! – szczerze to trochę
bałam się tego lotu… Nigdy nie leciałam samolotem i teraz jeszcze 12h. Wyszłyśmy
z samochodu zabierając swoje bagaże. Marta pożegnała się z mamą i poszłyśmy już
do odprawy. Gdy siedziałyśmy w samolocie Marta się mnie zapytała:
-Ej… Jak ty ciuchów na 2 tygodnie tylko masz jak masz 2 walizki??
-No bo… Ciuchów mam
na 2 miesiące, a nawet dłużej, ale… bielizny już nie.
-Haha.
-No znowu się ze mnie śmiejesz!
-Tak.
-Nie boisz się lecieć. – spytałam, gdy ta się uspokoiła.
-Trochę, a ty?
-Też. Ale teraz idę spać.
-Ja też. Dobranoc.
-Dobranoc.
Obudziły mnie dopiero turbulencje związane z lądowaniem. (Też
przespałam cały lot do L.A. Nie mam pojęcia jak.)
-Śpiąca królewna się obudziła. – uśmiechnęła się do mnie
Marta.
-Tak.
-Przespałaś cały lot!
-Ale przynajmniej jestem wyspana.
-A ja nie.
-Ha ha.
-Zapnij pasy.
-No już. –Zapięłam pasy i po paru minutach wreszcie wylądowaliśmy.
Gdy wysiedliśmy z samolotu poszłyśmy po bagaże. Tam spotkałyśmy ciocię Marty.
-Ciocia Meg!
-Marta!
-Ciociu, to moja przyjaciółka Emma.
-Miło mi panią poznać.
-Mi cię również i nie pani tylko Meg lub Meganne.
-Dobrze.
-Chodźcie idziemy. Twój wujek czeka w samochodzie. – I poszłyśmy
za Meg. Od razu ją polubiłam, wydała się być bardzo miła. Przywitałyśmy się z
Kamilem ( tak się nazywał ten wujek.~ od aut.). Gdy dojechaliśmy poszłyśmy z
ciocią do naszego apartamentu.
-Naprawdę masz śliczny hotel.
-O, dziękuję ci.
-Ciociu ja nie dam rady go tera oglądać muszę po prostu
spać.
-Ja też. Choć cały czas spałam, to i tk jestem padnięta.
-Dobrze, to jak wstaniecie, to mnie zawołajcie, oprowadzę
was.
-Dobrze, dziękujemy. – powiedziałyśmy przy apartamencie i weszłyśmy
do środka, od razu padłam na łóżko i zasnęłam.
Rozdział jest jaki jest (czyt. byle jaki). SAME dialogi. Obiecuję się poprawić! I pewnie będziecie mieli ochotę mnie zabić, za to, że to wszystko,to był sen, ale chciałam zacząć od nowa :D Przepraszam was za to jaki on jest krótki, ale wolałam go dodać teraz i taki jaki jest niż dodać za 2 lub 3 tygodnie pewnie niewiele dłuższy, bo jutro już się umówiłam z koleżanką, a to się zawsze tak kończy, że ja zostaje u niej, albo na odwrót.
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ
Pozdrawiam cieplutko <3
~Suza L
Hejooo!
OdpowiedzUsuńSorrka, że tak późno ale przymierzam się do tego komentarza 6 raz! Ugrr....durny bloger!
Chyba nie muszę mówić, że rozdział jest genialny, prawda?
I nie...nie zabiję Cię za niego ;)
Chociaż przywiązałam się do Twojego opowiadania, to szanuję to, że chcesz to zmienić i nie jestem AŻ tak zła :D
Hmnnn....fajnie się zapowiada :D Nie mogę się doczekać nexta.
Pozdrawiam.
Czasu i weny życzę.
~Kaśka Zwana Gryzoniem
Dziękuję <3
UsuńZrobiłam z tego sen, ponieważ nie miałam, za grosz weny ani chęci na następne rozdziały, więc...
Fajnie to się rozwinęło.
OdpowiedzUsuńTaki sposób jest najlepszy... Sen. I lecisz od nowa, haha Xd
Powiem Ci, że ja lubię gdy są "prawie" same dialogi, ale tutaj naprawdę brakowało jakiś opisów.
Rozdział ogólnie bardzo mi się podobał.
Przepraszam, że tak rzadko u ciebie komentuje. :D
Ostatnio jestem skupiona tylko na moim opowiadaniu. Haha XD
Propo, dzisiaj wieczorem będzie nowy rozdział
R5-my-love-story.blogspot.com
Czekam na następny rozdzial oczywiście :D
Buziaczki xoxoxo
~T.D.
Ps. Sorki za błędy, ale pisałam na tel z autokorektą i nie sprawdzałam co napisałam hahaha xd
Dziękuję <3
UsuńWiem, że nie ma wgl opisów i następny rozdział próbuję napisać z opisami, żeby było mniej dialogów :D
Pozwalam Ci mnie zabić, Kochana. Ty zawsze jesteś przy mnie, (Geez, jak to zabrzmiało xD) a ja cię olewam. Znaczy nie umyślnie czy cos. Ostatnio znowu wszystkich opuściłam. Przepraszam! <3
OdpowiedzUsuńRozdział cudowny!
Odwaliłas z tym snem, nie ma co. Kolejny mind-fuck.
Już miałam znienawidzić matkę, ale sie udało. XD
Ciekawe co w tym pudełku...
Przespać cały lot do LA. Tez bym tak chciała umieć, ale ze względu na moja bezsenność nie umiem spać. A w środkach transportu to już wgl.
Ja tam lubię dialogi.:3
Mój komentarz jest bez ładu i składu ale trudno xD
Dawaj Kochana NeXT :**
~Iggy <3
Ps. Mój cały dom pachnie kukurydza bo nie umiem gotować xDD
lovemelikethat-r5.blogspot.com