*Rydel*
-Nie!
Kolejna jest za mała! Czy ja serio jestem taka gruba?! – Krzyknęłam załamując
się. Siedzimy u mnie i Em szykuje mnie na randkę. No, ale jak ja pójdę jak się
w nic nie zmieszczę?!
-Oj już
nie przesadzaj! Ona jest… Emm…
-Za
obcisła!
-Ale
lepsza od poprzednich. Poczeeee… kaj. – Dokończyła dając mi kolejną sukienkę.
-Ugh…
-Nie
marudź tylko się przebieraj! – Wepchnęła mnie do łazienki. Małpa. Jeszcze
lustro zasłoniła. Menda. Przebrałam się i co dziwniejsze - zmieściłam
się. Gdy wyszłam z łazienki Emma otworzyła tylko szeroko buzię. Aż tak źle?
-O Boziu!
Wyglądasz pięknie!
-Naprawdę?
-No nie,
na niby!
-A mogę
chociaż zobaczyć jak wyglądam?
-Nie!
-Czemu?
-Bo muszę
Cię uczesać i pomalować.
-Ugh… Mam
się bać?
-Raczej
nie.
-Raczej?
-Boże
Delly! Czepiasz się dziś wszystkiego! W ciąży jesteś?!
-Niby z
kim?!
-Hm… No
nie wiem… Zastanówmy się… Może tak z Ellem?!
-Co?!
Głupia jesteś?!
-Mądrzejsza
się znalazła!
-Żebyś
wiedziała.
-To, że
jesteś starsza nie znaczy, że mądrzejsza.
-Spadaj
kurduplu. I ja jestem mądrzejsza!
-Hej! Nie
jestem kurduplem mam 166cm wzrostu!
-A ja
173cm!
-Ugh…
Nie kręć się.
-Ha! Jak
łatwo cię zgasić! Długo jeszcze? Bo za pół godziny mam randkę z twoim
braciszkiem.
-No to
się tak nie kręć do licha!
-Dobra,
dobra… A wiesz może gdzie mnie twój braciszek zabiera na tą randkę?
-Nie mam
zielonego pojęcia. Ale czekaj, czekaj… Ty dwa razy użyłaś słowa randka! A
mówiłaś, że to randka nie będzie! A! Delly idzie na randkę! Delly idzie na
randkę!
-Już się
tak młoda nie podniecaj. Mój braciszek nie zaspokoił twoich potrzeb?
-Idź Ty
zboczeńcu!
-Hahaha…
A nawet jeśli powiedziałam randka to twój brat uważa to za przyjacielskie
spotkanie. I nadal to nie jest to samo co z Ellem.
-Eh… Nie
smutaj. Niech Ell zrozumie co stracił. I nie wydaje mi się żeby mój brat
traktował to jako randkę. Może ci tak powiedział, że to spotkanie
przyjacielskie, ale tylko po to żeby cię nie przestraszyć czy coś. Mogę ci
zagwarantować, że będzie cię próbował pocałować.
-Może
marz rację? Sama nie wiem co o tym sądzić. Ej zostało 7 minut.
-Już
kończę. Proszę. Idę otworzyć, a ty się przejrzyj.
-Czekaj
Em!
-Co?!
-Jak ja
mam się zachowywać?!
-Bądź po
prostu sobą. Nie udawaj nikogo.
-Dzięki.
– Zaraz po tym Em zbiegła na dół. Przejrzałam się w lustrze i się zachwyciłam.
Wyglądam pięknie! Ta moja skromność. Wyglądałam tak:


Zeszłam
powoli na dół. Zaczęłam właśnie panikować. Czemu ja się tak stresuję?!
-Hej
Rydel. Ślicznie wyglądasz. – Czemu ja się rumienię?! Ja nie chcę! Nie! Nie
mogę!
-Dziękuję.
Ty też niczego sobie.
-To
idziemy?
-Jasne. A
jeśli mogę wiedzieć, to gdzie mnie zabierasz?
-Nie, nie
możesz wiedzieć, bo to niespodzianka. Chodź. – pociągnął mnie za rękę w stronę
samochodu. Zdążyłam Emmie krzyknąć tylko żeby nigdzie nie szła i została u nas.
Jack otworzył mi kulturalnie drzwi do samochodu. Droga minęła nam w ciszy.
Wysiedliśmy przed restauracją. Weszliśmy do środka. Jack zaprowadził mnie do
stolika i odsunął mmi krzesło, po czym sam usiadł. Od razu podszedł do nas
kelner i czekał aż złożymy zamówienie.
-Ja
poproszę spaghetti z krewetkami i atramentem ośmiornicy (tak, takie coś jest
jadalne. Jadłam sama u wujka we włoskiej knajpce. Jadalne, ale… ~Suza)–
powiedział po chwili zastanowienia się.
-A dla
pani?
-To samo.
– Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, co nie? Miejmy przynajmniej taką
nadzieję.
*Oczami
Emmy*
I
zostałam sama. Serio nie wiem co Rydel widzi w moim bracie. Nie jestem
zazdrosna! Broń Boże! Ale się dziwię, bo ani to przystojne nie jest, ani to
mądre. Rydel mi kazała tu poczekać, ale ja chcę do domu! Ktoś wszedł. Może to
chłopaki. Albo…
-Ross?
-Siema. –
powiedział ostro. Co się stało z moim Rossem? Zmienił się tak z dnia na dzień.
-Ross co
ci się stało? – spytałam, gdy zobaczyłam siniaki na jego prawie, że całej
twarzy.
-Nic co
powinno cię interesować.
-Dlaczego
się taki stałeś?
-Weź już
se daj siana z tymi pytaniami. Do czego ty cholera jasna dążysz?! Twój
Rossiaczek pysiaczek zniknął?! Idź sobie szukaj kolejnego naiwnego, którego
będziesz mogła zdradzać!
-Ale ja
cię nie zdradzałam!
-Zamknij
mordę suko, bo jak nie to ja ci ją zamknę!
-Nie
odważysz się! – Wtedy do mnie podszedł i uderzył mnie w policzek z całej siły.
Upadłam od razu na podłogę. Nawet oddychać zaczęło mi się trochę ciężej. Czułam
jakbym nie miała czym oddychać. Ale co zdążyłam zauważyć to oczy Rossa. Nie
były takie same jak zawsze. Były jakby puste. To nie był mój Ross. On coś
brał…
-Ross… -
wyszeptałam i zobaczyłam ciemność. Obudziłam się na czymś miękkim. Rozejrzałam
się dookoła i zobaczyłam siedzącego obok mnie Rocky’ego i chyba Rikera? Chyba
tak, ale nie widziałam dokładnie. Nadal miałam rozmazany obraz.
-Emma! Obudziłaś się. – krzyknął Rocky i mnie przytulił.
-Co się
stało? – spytałam.
-Nie
wiem. Jak wróciliśmy z kręgli…
-Nie
mieliście być na plaży?
-Pogoda
się popsuła. No to jak wróciliśmy z kręgli zobaczyliśmy ciebie jak leżałaś
nieprzytomna na podłodze. Więc co się stało?
-Musiałam
się słabo poczuć i zemdlałam. – Pamiętałam co się stało, jednak wolę im nie
mówić.
-Kłamiesz.
– powiedział stanowczo Riker.
-Nie.
-Kłamiesz.
-Skąd te
podejrzenia?
-Masz
cały siny policzek.
-Pewnie
się uderzyłam.
-Nie
kłam.
-Nie
kłamie.
-Kłamiesz.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Nie?
-Tak.
-Wiedziałem!
-Nosz
kurde!
-To co
się stało?
-Gdzie
Dells?
-Właśnie
nie wiem, po tym jak porwałaś ją z samo… Nie zmieniaj tematu.
-Nic się
nie stało Riker.
-Ktoś cię
uderzył! Jakby to było lekko widoczne, czy byś miała lekko zaczerwienione to
okej.
-A jakie
mam?
-Masz
cały siny policzek! I strasznie spuchnięte!
-Później
wam powiem, jak sobie przypomnę, bo nie za bardzo pamiętam.
-No okej.
To wracając… Gdzie Rydel? – I właśnie ktoś wszedł do domu. Byle nie Ross, byle
nie Ross. Byle nie Ro… Cholera. Już bym wolała Rossa. Do salone weszła Rydel z
moim bratem, ale nie tak normalnie jak na ludzi przystało. Weszli połykając się
wzajemnie. Gdy doszli do ściany ten palant zaczął zdejmować jej sukienkę. Widziałam,
że chłopaki byli w ‘lekkim’ szoku. Skończy to się dzisiaj w szpitalu.
Dam, dam, dam! Ta notka będzie z dwa razy dłuższa niż rozdział. Zacznijmy od... długości rozdziału/ów. Są strasznie krótkie. I ja o tym wiem. Ten rozdział miał być dłuugaśny. Ale mi taki nie wyszedł :( Więc tak... PRZYRZEKAM! Że rozdziały będą dłuższe, ale dopiero gdy się skończy ten cholerny maj. Nie wyrabiam się!
1.Jadę na zieloną szkołę.
2. Muszę zdobyć 5 z histy na koniec roku.
3. Muszę mieć 5 z angielskiego na koniec roku.
4. Jadę na jakiś mecz w Warszawie.
5. Mam jakieś zawody z siatkówki przez co 2 weekendy na treningach.
6. Jedziemy całą klasą pod namioty na 2 dni.
7. Mam urodziny dziadka, wujka, kuzyna, ciotki (która mieszka w Poznaniu i muszę tam jechać).
8. Moje imieniny!
9. Zdajemy z w-fu koszykówkę, piłkę ręczną, siatkówkę. Na co najmniej 6 żeby mieć 5 na koniec roku. Mam upartego nauczyciela.
10. Mam aż dwa wesela.
11. Pierdyliard kartkówek i sprawdzianów. Zauważyłąm, że pani od matmy chce nam pogorszyć ocenę na koniec roku. Wychodziła mi 5, a teraz ledwo 4 :(
I jeszcze parę drobniejszych rzeczy, które muszę zrobić w maju.
Także w maju może będę z 3, 2 rozdziały.
Wybaczcie za to.
Ostatni niby-rozdział był 1 kwietnia a jest już 30. Jest tam ktoś jeszcze?
W następnym tygodniu nie będzie rozdziału i nie będę miała czasu na komentowanie, bo wyjeżdżam na zielonkę. I nadal myślę, jak ja mam te wszystkie ciuchy wcisnąć do mojej walizki :/
Mam parę pytań :) :
1. Jak wam się podoba rozdział?
2. Co zrobią chłopcy Jackowi?
3. Czy Emma się przyzna do tego co zrobił jej Ross?
4. Jak wam się podoba nowy szablon?
5. Co chcielibyście w next'cie?
Pozdrawiam cieplutko <3
~Suza
Pozdrawiam cieplutko <3
~Suza