czwartek, 30 kwietnia 2015

Rozdział X + ważna notka :)

*Rydel*

-Nie! Kolejna jest za mała! Czy ja serio jestem taka gruba?! – Krzyknęłam załamując się. Siedzimy u mnie i Em szykuje mnie na randkę. No, ale jak ja pójdę jak się w nic nie zmieszczę?!
-Oj już nie przesadzaj! Ona jest… Emm…
-Za obcisła!
-Ale lepsza od poprzednich. Poczeeee… kaj. – Dokończyła dając mi kolejną sukienkę.
-Ugh…
-Nie marudź tylko się przebieraj! – Wepchnęła mnie do łazienki. Małpa. Jeszcze lustro zasłoniła. Menda. Przebrałam się i co dziwniejsze - zmieściłam się. Gdy wyszłam z łazienki Emma otworzyła tylko szeroko buzię. Aż tak źle?
-O Boziu! Wyglądasz pięknie!
-Naprawdę?
-No nie, na niby!
-A mogę chociaż zobaczyć jak wyglądam?
-Nie!
-Czemu?
-Bo muszę Cię uczesać i pomalować.
-Ugh… Mam się bać?
-Raczej nie.
-Raczej?
-Boże Delly! Czepiasz się dziś wszystkiego! W ciąży jesteś?!
-Niby z kim?!
-Hm… No nie wiem… Zastanówmy się… Może tak z Ellem?!
-Co?! Głupia jesteś?!
-Mądrzejsza się znalazła!
-Żebyś wiedziała.
-To, że jesteś starsza nie znaczy, że mądrzejsza.
-Spadaj kurduplu. I ja jestem mądrzejsza!
-Hej! Nie jestem kurduplem mam 166cm wzrostu!
-A ja 173cm!
-Ugh…  Nie kręć się.
-Ha! Jak łatwo cię zgasić! Długo jeszcze? Bo za pół godziny mam randkę z twoim braciszkiem.
-No to się tak nie kręć do licha!
-Dobra, dobra… A wiesz może gdzie mnie twój braciszek zabiera na tą randkę?
-Nie mam zielonego pojęcia. Ale czekaj, czekaj… Ty dwa razy użyłaś słowa randka! A mówiłaś, że to randka nie będzie! A! Delly idzie na randkę! Delly idzie na randkę!
-Już się tak młoda nie podniecaj. Mój braciszek nie zaspokoił twoich potrzeb?
-Idź Ty zboczeńcu!
-Hahaha… A nawet jeśli powiedziałam randka to twój brat uważa to za przyjacielskie spotkanie. I nadal to nie jest to samo co z Ellem.
-Eh… Nie smutaj. Niech Ell zrozumie co stracił. I nie wydaje mi się żeby mój brat traktował to jako randkę. Może ci tak powiedział, że to spotkanie przyjacielskie, ale tylko po to żeby cię nie przestraszyć czy coś. Mogę ci zagwarantować, że będzie cię próbował pocałować.
-Może marz rację? Sama nie wiem co o tym sądzić. Ej zostało 7 minut.
-Już kończę. Proszę. Idę otworzyć, a ty się przejrzyj.
-Czekaj Em!
-Co?!
-Jak ja mam się zachowywać?!
-Bądź po prostu sobą. Nie udawaj nikogo.
-Dzięki. – Zaraz po tym Em zbiegła na dół. Przejrzałam się w lustrze i się zachwyciłam. Wyglądam pięknie! Ta moja skromność. Wyglądałam tak:
Zeszłam powoli na dół. Zaczęłam właśnie panikować. Czemu ja się tak stresuję?!
-Hej Rydel. Ślicznie wyglądasz. – Czemu ja się rumienię?! Ja nie chcę! Nie! Nie mogę!
-Dziękuję. Ty też niczego sobie.
-To idziemy?
-Jasne. A jeśli mogę wiedzieć, to gdzie mnie zabierasz?
-Nie, nie możesz wiedzieć, bo to niespodzianka. Chodź. – pociągnął mnie za rękę w stronę samochodu. Zdążyłam Emmie krzyknąć tylko żeby nigdzie nie szła i została u nas. Jack otworzył mi kulturalnie drzwi do samochodu. Droga minęła nam w ciszy. Wysiedliśmy przed restauracją. Weszliśmy do środka. Jack zaprowadził mnie do stolika i odsunął mmi krzesło, po czym sam usiadł. Od razu podszedł do nas kelner i czekał aż złożymy zamówienie.
-Ja poproszę spaghetti z krewetkami i atramentem ośmiornicy (tak, takie coś jest jadalne. Jadłam sama u wujka we włoskiej knajpce. Jadalne, ale… ~Suza)– powiedział po chwili zastanowienia się.
-A dla pani?
-To samo. – Co mnie nie zabije, to mnie wzmocni, co nie? Miejmy przynajmniej taką nadzieję.

*Oczami Emmy*

I zostałam sama. Serio nie wiem co Rydel widzi w moim bracie. Nie jestem zazdrosna! Broń Boże! Ale się dziwię, bo ani to przystojne nie jest, ani to mądre. Rydel mi kazała tu poczekać, ale ja chcę do domu! Ktoś wszedł. Może to chłopaki. Albo…
-Ross?
-Siema. – powiedział ostro. Co się stało z moim Rossem? Zmienił się tak z dnia na dzień.
-Ross co ci się stało? – spytałam, gdy zobaczyłam siniaki na jego prawie, że całej twarzy.
-Nic co powinno cię interesować.
-Dlaczego się taki stałeś?
-Weź już se daj siana z tymi pytaniami. Do czego ty cholera jasna dążysz?! Twój Rossiaczek pysiaczek zniknął?! Idź sobie szukaj kolejnego naiwnego, którego będziesz mogła zdradzać!
-Ale ja cię nie zdradzałam!
-Zamknij mordę suko, bo jak nie to ja ci ją zamknę!
-Nie odważysz się! – Wtedy do mnie podszedł i uderzył mnie w policzek z całej siły. Upadłam od razu na podłogę. Nawet oddychać zaczęło mi się trochę ciężej. Czułam jakbym nie miała czym oddychać. Ale co zdążyłam zauważyć to oczy Rossa. Nie były takie same jak zawsze. Były jakby puste. To nie był mój Ross.  On coś brał…
-Ross… - wyszeptałam i zobaczyłam ciemność. Obudziłam się na czymś miękkim. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam siedzącego obok mnie Rocky’ego i chyba Rikera? Chyba tak, ale nie widziałam dokładnie. Nadal miałam rozmazany obraz.

-Emma! Obudziłaś się. – krzyknął Rocky i mnie przytulił.
-Co się stało? – spytałam.
-Nie wiem. Jak wróciliśmy z kręgli…
-Nie mieliście być na plaży?
-Pogoda się popsuła. No to jak wróciliśmy z kręgli zobaczyliśmy ciebie jak leżałaś nieprzytomna na podłodze. Więc co się stało?
-Musiałam się słabo poczuć i zemdlałam. – Pamiętałam co się stało, jednak wolę im nie mówić.
-Kłamiesz. – powiedział stanowczo Riker.
-Nie.
-Kłamiesz.
-Skąd te podejrzenia?
-Masz cały siny policzek.
-Pewnie się uderzyłam.
-Nie kłam.
-Nie kłamie.
-Kłamiesz.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Nie?
-Tak.
-Wiedziałem!
-Nosz kurde!
-To co się stało?
-Gdzie Dells?
-Właśnie nie wiem, po tym jak porwałaś ją z samo… Nie zmieniaj tematu.
-Nic się nie stało Riker.
-Ktoś cię uderzył! Jakby to było lekko widoczne, czy byś miała lekko zaczerwienione to okej.
-A jakie mam?
-Masz cały siny policzek! I strasznie spuchnięte!
-Później wam powiem, jak sobie przypomnę, bo nie za bardzo pamiętam.

-No okej. To wracając… Gdzie Rydel? – I właśnie ktoś wszedł do domu. Byle nie Ross, byle nie Ross. Byle nie Ro… Cholera. Już bym wolała Rossa. Do salone weszła Rydel z moim bratem, ale nie tak normalnie jak na ludzi przystało. Weszli połykając się wzajemnie. Gdy doszli do ściany ten palant zaczął zdejmować jej sukienkę. Widziałam, że chłopaki byli w ‘lekkim’ szoku. Skończy to się dzisiaj w szpitalu.

Dam, dam, dam! Ta notka będzie z dwa razy dłuższa niż rozdział. Zacznijmy od... długości rozdziału/ów. Są strasznie krótkie. I ja o tym wiem. Ten rozdział miał być dłuugaśny. Ale mi taki nie wyszedł :( Więc tak... PRZYRZEKAM! Że rozdziały będą dłuższe, ale dopiero gdy się skończy ten cholerny maj. Nie wyrabiam się!

1.Jadę na zieloną szkołę.
2. Muszę zdobyć 5 z histy na koniec roku.
3. Muszę mieć 5 z angielskiego na koniec roku.
4. Jadę na jakiś mecz w Warszawie.
5. Mam jakieś zawody z siatkówki przez co 2 weekendy na treningach.
6. Jedziemy całą klasą pod namioty na 2 dni.
7. Mam urodziny dziadka, wujka, kuzyna, ciotki (która mieszka w Poznaniu i muszę tam jechać). 
8. Moje imieniny!
9. Zdajemy z w-fu koszykówkę, piłkę ręczną, siatkówkę. Na co najmniej 6 żeby mieć 5 na koniec roku. Mam upartego nauczyciela.
10. Mam aż dwa wesela. 
11. Pierdyliard kartkówek i sprawdzianów. Zauważyłąm, że pani od matmy chce nam pogorszyć ocenę na koniec roku. Wychodziła mi 5, a teraz ledwo 4 :(

I jeszcze parę drobniejszych rzeczy, które muszę zrobić w maju.
Także w maju może będę z 3, 2 rozdziały.
Wybaczcie za to.
Ostatni niby-rozdział był 1 kwietnia a jest już 30. Jest tam ktoś jeszcze?
W następnym tygodniu nie będzie rozdziału i nie będę miała czasu na komentowanie, bo wyjeżdżam na zielonkę. I nadal myślę, jak ja mam te wszystkie ciuchy wcisnąć do mojej walizki :/
Mam parę pytań :) :
1. Jak wam się podoba rozdział?
2. Co zrobią chłopcy Jackowi?
3. Czy Emma się przyzna do tego co zrobił jej Ross?
4. Jak wam się podoba nowy szablon? 
5. Co chcielibyście w next'cie?
Pozdrawiam cieplutko <3
~Suza

środa, 1 kwietnia 2015

Rozdział IX cz. II

Umm... No to ten... Ostatni rozdział :'( Będę naprawdę tęsknić za tym blogiem :( Dziękuję wszystkim osobą które go choć raz skomentowały... To dla mnie naprawdę dużo znaczy... Ale teraz to co napiszę... Zabijecie mnie za to... Już nie żyję, mogę się o 100 założyć... To będzie chamskie... To było chamskie. Wytrwajcie do końca tej notki. Kocham was <3
*
*
*
*
*
*
*
*
*
Nie! Nie mogę tego napisać...

*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*
*

No nie dam rady! Znienawidzicie mnie! Dobra... Trzeba wziąć się w garść i napisać/powiedzieć...
*
*
*
*
*
*
*
Prima Aprilis!!!!!:D

Blog się nie kończy!
Żartowałam!
Jak ktoś się dał nabrać czy coś... Przepraszam :D
Nie gniewajcie się, ale nie mogłam się powstrzymać :) A tutaj macie przeprosinowy fragmencik R9 cz. II!
Jak się wyrobię to dodam dalszą część dzisiaj! 
Gdy zszedłem na dół zobaczyłem Rylanda siedzącego na plecach biegającego Rocky’ego z miską na głowie, który w dodatku wołał: Ujeżdżaj mnie Rylandzie! Ujeżdżaj mnie! (wybaczcie za to, ale nie mogłam się powstrzymać :D ).
-Um… Nie chcę wam przerywać waszej zabawy… ale zaraz idziemy na plażę. I z tego co wiem ujeżdżanie podchodzi pod kazirodztwo, więc… no ten… w niedziele do spowiedzi. – Jak ci idioci mnie zobaczyli, stanęli jak wryci i gapili się na mnie ze wstydem w oczach.
-O-o-okej…  - wyjąkał tylko Rocky i obydwaj poszli do samochodu.
-Już jestem gotowa. Chodźmy. – Zobaczyłem nagle Delly idącą do samochodu, ma się ten refleks. W samochodzie była też już Emma. Usiadłem na miejsce kierowcy i już miałem odpalać, ale…
-Ej! Czekaj! – Usłyszałem krzyk Emmy.
-Co?
-Rydel! Nie możesz jechać!
-Dlaczego nie mogę?
-Bo miałaś iść dzisiaj na…
-Cicho! Zapomniałam! OMG! I co ja teraz zrobię?!
-Wiem! Nie jedziemy. Pomogę ci. Chodź!
-Okej. – Rydel zdążyła tylko tyle powiedzieć, bo Em wyciągnęła ją z samochodu i pobiegły do nas.
-To może jedziemy na kręgle zboczeńcy? – spytałem.
-Czemu? Mieliśmy na plażę… - jęknęli.
-Bo zaraz zacznie padać ślepoty.
-No dooobra. – odparli a ja odpaliłem samochód i wyjechałem z garażu…
No... To jeszcze raz przepraszam :D Dał się ktoś nabrać?!
Pozdrawiam cieplutko <3 Chciałam też podziękować za wszystkie wyświetlenia, których jest powyżej 1200! Dziękuję <3
~Suza